Gorące tematy: Ruch Oporu 2020 Antypartia Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
167 postów 30697 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Mafia dyplomowa zarobiła 7 mln zł.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pisali nie tylko prace magisterskie, ale i rozprawy doktorskie!

                                                                                                                                                                      Przestępstw przeciwko m.in. wiarygodności autentyczności dokumentów i prawom autorskim mieli dopuścić się członkowie grupy, zajmującej się tworzeniem prac naukowych poinformowała krakowska prokuratura. Jak ustalono, zlecenia warte były ponad siedem milionów złotych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko poinformował, że małopolska policja "realizowała czynności procesowe w sprawie dotyczącej zorganizowanej grupy przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko wiarygodności autentyczności dokumentów, prawom autorskim i prawom pokrewnym oraz pranie brudnych pieniędzy". Grupa ta, jak wynika z przekazanych informacji, działała na terenie całego kraju w okresie od 2016 r. do chwili obecnej. Zajmowała się ona odpłatnym tworzeniem gotowych prac dyplomowych: licencjackich, inżynierskich, magisterskich i rozpraw doktorskich. Wykorzystywano do tego specjalnie stworzony system informatyczny. Na jej czele stał mieszkaniec Warszawy, który organizował pracę grupy: odbierał telefony od zainteresowanych usługami, a następnie przydzielał zlecenia konkretnym redaktorom. Ci tworzyli prace, przedstawiane później promotorom na uczelniach wyższych, stanowiące podstawę do wydania studentom tytułów zawodowych licencjata, inżyniera, magistra i tytułu naukowego doktora, a także do wydania dyplomów ukończenia studiów wyższych. "Rektorzy uczelni, będący osobami uprawnionymi do wystawienia tych dokumentów byli zatem podstępnie wprowadzani w błąd, co do rzeczywistego autorstwa tych prac" sprecyzował rzecznik prokuratury. Hnatko podkreślił, że działalność grupy na co wskazują dowody "nie ograniczała się do tworzenia wzorów prac, czy też korekty już istniejących tekstów, ale do tworzenia tych prac, będących utworami w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, od początku najczęściej bez jakiegokolwiek udziału osoby, która przedkładała ją następnie jako własną na wyższej uczelni". "Dowody te wskazują na pełną świadomość członków grupy, co do przedkładania tych utworów na wyższych uczelniach w celu wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w zakresie nadania tytułów zawodowych licencjata, inżyniera, magistra i tytułu naukowego doktora oraz wydania dyplomów ukończenia studiów wyższych" podał prokurator. Opłat za usługi dokonywano za pomocą internetowego systemu płatności i transferowano je do jednego z tropikalnych rajów podatkowych. Następnie pieniądze wracały na rachunki bankowe osób powiązanych z grupą. "Dane uzyskane od operatora systemu pozwalają na zidentyfikowanie ponad 11 000 opłat dokonanych przez kilka tysięcy zleceniodawców, na łączną kwotę przekraczającą 7 mln złotych. Podkreślenia wymaga, że w rzeczywistości autorzy prac otrzymywali od kierującego grupą jako swoje wynagrodzenie jedynie 10 proc. opłaty, którą wnosili zleceniodawcy" wyjaśnił Hnatko. Redaktorzy prac, którzy zostali już przesłuchani, wyjaśnili m.in. mechanizm działania grupy oraz wskazali osobę nią kierującą, która wyznaczała zadania poszczególnym jej członkom i dokonywała rozliczeń za wykonane zlecenia. Zastosowano wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze. Z kolei wobec mężczyzny, który kierować miał zorganizowaną grupą przestępczą, sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na okres trzech miesięcy. "Podejrzany ten nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Za te czyny grozi odpowiedzialność karna do 10 lat pozbawienia wolności" wskazał rzecznik. Jak dodał, sprawa ma charakter rozwojowy i "w najbliższym czasie planowane są kolejne zatrzymania".                                                                                    

                                                              
https://niezalezna.pl/347034-mafia-dyplomowa-zarobila-7-mln-zl-pisali-nie-tylko-prace-magisterskie-ale-i-rozprawy-doktorskie                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Ps... A co z dyplomami? Posiadacze - chcą je pewnie -nostryfikować ! Ciekawe ile takich jest w sejmie i senacie -co wynika z obserwacji i wypowiedzi pewnych postaci. Gratulacje dla wszystkich promotorów, którzy tak doskonale znają swych podopiecznych! To wyjaśnia dlaczego polskie UJ-oty wloką się w ogonie światowych uczelni. Precz z dyktaturą NAUKI. Więcej Środy i Hartmana. A jak ci niby doktorzy z Platformy Obywatelskiej zdobyli te tytuły Stanisław Gawłowski i ci obecni krzykacze?, którzy rozumem nie grzeszą i nigdy nie grzeszyli, tylko zajmują się awanturnictwem, bo to im wychodzi najlepiej. A jak Krzaklewski wymienili się z Buzkiem? kto komu? ten temu doktorat, tamten tamtemu profesurę, chyba ze szkalowania Polski. Zawsze tak było i dalej jest. Za komuny w Słupsku np. jednemu z PZPR-u, któremu stażyści w PGR-ach napisali pracę, facet dostał doktorski glejt i stołek w CPN, a jego syn też został w Koszalinie umieszczony na świeczniku, trudno by PO-jąć dlaczego ?, ale to towarzystwo okrągłostołowe z KANTAMI sobie PO-dstawiają nawzajem stołki PO-d dupę. Ta cała HAŁASTRA PO-KO-MUNY usadowiła się na uczelniach i swoim rozdaje stanowiska i tytuły, ale już prawdziwych naukowców nie dopuszcza. Takim s-PO-sobem bronią się, żeby faktyczny naukowiec nie był między nimi, bo nie pasował by do tych kolaborujących kanalii i kreatur czerwono-tęczowych. Potem tacy DEBILE siedzą w Sejmie i w Brukseli. Durnie nic nie potrafią więc idą tam gdzie żadnej wiedzy nie potrzeba. Już teraz wiadomo skąd powiedzenie "uczony, szkulony a kompletny matoł". Jak dodamy jeszcze "młodych, wykształconych z dużych miast" to nie mam więcej pytań. Teraz powinno się sprawdzić, kto korzystał z usług (skoro by system informatyczny) z zrobić porządek z tymi 11000 klientów - zawiadomić pracodawców itd..Czy były już jakieś doktoraty z "gender studies'? Pytam z ciekawości. A przy okazji, może warto opublikować listę dyscyplin naukowych w których przyznawano te licencjaty, magisteria i doktoraty?           

KOMENTARZE

  • Dyscypliny "naukowe" to:
    "europeistyka", "stosunki międzynarodowe" (ech ,znam jedną absolwentkę!) , "politologia" . "gender" itp itd.
    Mamy w Polsce więcej profesorów niż w Niemczech. Patentujemy mniej niż Białoruś. Ważne , że jedną z wielu mafijek rozwalono , ale problemu braku nauki polskiej to nie rozwiąże.
    Masz u mnie "5"
    Szczerze pisząc , to nawet mi szkoda tych wyrobników. Za studenta pisywałem prace , najczęściej dla "nadurodziwych" panienek i nie za kasę.
  • PRL nauczył ludzi przekrętów
    Wiele jest takich dziedzin i momentów
    Wyłuskanie wszystkich będzie możliwe
    Gdy zejdą ze świata tła niegodziwe
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • Autor
    A czym się tu oburzać ? Rynek produkcji magistrów istniał już w socjalizmie tak samo jak ceny łapówek za dostanie się na studia. Teraz to powszechnie przyjęte, że bogatsi rodzice oficjalnie kupują swoim dzieciom dyplomy na raty, w prywatnych uczelniach.
  • @witas 16:11:09 Na 100 % nie dowiemy się nazwisk odbiorców tych dyplomów. W Polsce przestępcy są chronieni.
    No, to teraz listę fałszerzy prokuratura musi przekazać uczelniom, aby pozbawić ich nienależnych stopni, a następnie wytoczyć te kilka tysięcy spraw, domagając się wysokich kar - przede wszystkim finansowych, bo oszukiwali swoich pracodawców i klientów. Sprawa się wyjaśniła z skąd tyle niedouczonej elity. No właśnie, skąd taki wysyp "doktorów" typu Szcerba, Czaskowski, Kropiwnicki, i wielu innych, dzisiaj wykształcony rolnik, mechanik samochodowy, jest więcej wart od pseudo-doktorków, którzy mają jakiś papier po rozprawce za masło na temat wyższości krowy nad człowiekiem i jej gwałceniem przez dawanie mleka. A co ze śwież "upieczonymi" magistrami i doktorami?! Również ci z tymi "tytułami naukowymi" powinni odpowiadać karnie! Przecież to proceder uprawiany w Polsce od dawna, co widać później namacalnie po umiejętnościach takowych, głąbów z dyplomami u nas ci dostatek! Teraz widać efekty. 2 mln studentów a niczego znanego na rynkach nie produkujemy. Do tego feminizacja zawodu nauczycielskiego. (80%) i mamy jasność. To świadczy o beznadziejności polskich uczelni. Promotorzy są umoczeni, nie znali swoich studentów i byle jak oceniali ich prace dyplomowe w trakcie obrony. KOMPROMITACJA. A uczelnie są często na relatywnie niższym poziomie niż licea i technika za komuny. Ciekawe czy w takim razie cofną te wszystkie przyznane dzięki oszustwu tytuły? Jak nie to znaczy że jak zwykle źródło problemu czyli gotowość studentów i doktorantów do oszustwa pozostaną nietknięte. To mafia? nie, to polskie uniwersytety i inne wyższe szkoły produkują takich matołów. Dzięki Reytanowi pt Gowin będzie ich więcej.
  • @viridiana 17:01:55
    Mylisz się, największy wysyp pseudo uczonych z licencjatami głównie w branży "marketing i zarządzanie" po uczelniach które prowadzili nawet przestępcy, bo to stało się dojną krową, miało miejsce w początkach III RP, razem z tzw "prywatyzacjami" za złotówkę, wyprzedażą Polskiego Majątku, szalejącym bezrobociem, wtedy właśnie powstała część dzisiejszych ELYT. Marketing i zarządzanie obstawiali nieudacznicy chcący się pochwalić dyplomem za pieniądze.Te dyplomy są nic nie warte, wstyd to powiedzieć, oni nie wiele umieją co potwierdza praktyka.Ktoś do tego w MEN dopuścił, jak zwykle winnych nie ma i nie będzie. Np Józek Bąk vel lipa prace magisterską pisał na temat seksu, a POtem był znawcą od kolejnictwa i OLT Ekspres.
  • Zaliczylem rysunek techniczny na politechnice podobnie.
    W katedrze rysunku technicznego sprzataczka ladowala do kubla rysunki z porzednich lat. Wybralem jeden z ocena 5. Naprawde wycacany, jakas panienka go rysowala. Wymazalem ocene, nazwisko wpisalem swoje i rysynek oddalem do oceny. Dostalem 3. Wielka niesprawiedliwosc.
  • @viridiana 17:01:55
    Teraz wiadomo skąd tylu mamy tylu idiotów i debili z tytułami magistrów , doktorów itp. Wystarczy spojrzeć na nie zbyt inteligentne oblicza tych " uczonych" z POKO taki Nitras, Szczerba, Neumann, Schetyna, Budka, Brejza czy Trzaskowski i Tusk itd...to przecież zwykłe półgłówki, cwaniaki, karierowicze i życiowe niedorajdy. Totalna opozycja bez tej grupy miałaby nadal wykształcenie podstawowe. Za komuny funkcjonowały filie znanych uczelni (np. Politechniki Warszawskiej w Poświętnem k/Płońska) gdzie zaocznie inżynierem zostawało się w dwa lata a magistrem w 2,5-oczywiście tymi "zdolnymi studentami" mogli byś tylko SB,TWSB i działacze PZPR.Teraz na większości zaocznych tzw. studiów wystarczy płacić czesne..na takiej uczelni był tzw. "ROK ZAMKNIĘTY" tylko dla czerwonych pająków milicjantów, SB i UB-eków, a nabór był konsultowany z I sekretarzem PZPR, lub już z doo pkami PO-okrągłostołowymi z SLD, SDRP, UW, SD, KLD z tą sektą, którą WSI-arze i resortowcy Michnika i tego drugiego pijaka od żebraków którym ta PO-KO-muna zabrała zakłady pracy i pracę, Jaruzela, Kiszczaka, Czarzastego ZYGMUNTA i Włodzimierza, Millera przekształcili na PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ. Te tępe tłuki byli zapisane na listy studenckie, nie ważne czy uczestniczyli w wykładach, oceny i PO-dpisy w książeczkach były uzupełniane w różnych miejscach: w knajpach "BIZNESMENI, a zarazem właściciele tych knajp PO-dsuwali indeksy tym "dniom tygodnia" do wyrażania uznania oceną i PO-dpisem, na ogniskach i innych orgiach, najmniej na uczelniach, ale w gronach zamkniętych, no i w ten s-PO_sób zostali wyłonieni PO-tajemnie TOWARZYSZE partyjni , KOLEDZY z ZSL-u i UW jako ci MŁODZI< ZDOLNI "STRASZNIE", bo faktycznie "STRASZNIE" wykształceni z dużych miast i nie wiadomo z jakich sekt i mafii. A żyd kryptociota, lewak POtrzaskany przechodził z klasy do klasy bo babka była kapitanem UB a matka była szpiclem SB,TW Justyna, łojciec muzyk na siłę promowany bo był swój, chłoptasia nierozgarniętego ciągnęli bo był na liście POmiotów, którzy dobrze i szczerze kochali żydokomunistów.
  • Rekrutacja elit
    Prawidłowo ukształtowane elity powinny być wykształcone i etyczne.
    Ważny jest też trzeci parametr; empatia. A tej nabywa się przez naturalne znalezienie swego miejsca w społeczności,przez uczciwą rywalizację,współpracę, biznes lub uczciwą karierę pracowniczą czy naukową.Milioner,który zaczynał jako prosty robotnik i uczciwie zapracował na swój awans na zawsze będzie cenił prostego "robola" , bo zna smak ciężkiej roboty.
    A to , co u nas zarządza , to efekt chowu wsobnego, zaprojektowanych ścieżek kariery, gównianej uczelni i nienaturalnych awansów.
    Ani to to mądre , ani uczciwe. Parafrazując: "takie mamy Rzeczpospolite, jakie elit wychowanie"
  • @witas 07:33:03 No i się dziwić, że tyle matołów z tytułami!
    Ciekawa będzie lista tych co im pisali. Mocno się zdziwicie. I dlatego dzisiejszy przeciętny magister stoi niżej niż przedwojenny gimnazjalista czy technik. Jak ktoś mądry zauważył, określenie "człowiek wykształcony" nie jest tożsame z określeniem "człowiek mądry"! Po ziemi chodzi mnóstwo wykształconych ludzi głupich jak przysłowiowy but, pełno jest kretynów z dyplomami! Normalny szef, przyjmując do roboty kandydata (np. inżyniera, lekarza) może w kilka minut sprawdzić jego rzeczywistą wiedzę. Jeśli sam nie ma odpowiednich kwalifikacji, to może poprosić głównego inżyniera, głównego technologa, głównego lekarza itp. o szybkie przeegzaminowanie kandydata! Ale, jak mówię normalny szef w prywatnej firmie! Z państwowymi, to inna bajka! A szpitale są przeważnie państwowe! W pozostałych zawodach praktycznie nie ma dzisiaj wielkiej różnicy w poziomie wiedzy u absolwentów z prawdziwymi dyplomami czy fałszywymi. A tak szczerze ... to każda komisja egzaminacyjna ma możliwość dokładnego sprawdzenia wiedzy każdego studenta na obronie nawet, w ciągu krótkiego czasu i ustalenie kwestii autorstwa pracy dyplomowej, doktorskiej czy habilitacyjnej! A Obrona prac na wszystkich poziomach nauczania to jedna wielka fikcja i granda. To, że pracownicy uczelni nie rozpoznają większości studentów, to i nie dziwne. To, że promotor często zapoznaje się z przedstawioną pracą w pół godziny na 40 stron to też nikogo nie dziwi, wszyscy się przyzwyczaili do tego, że kontakt osobisty piszącego pracę z promotorem to razem, w sumie godzina, reszta to przesyłanie plików z pracą. Zaś obrona pracy to fikcja. Poza promotorem, reszta komisji jak zna temat pracy to chwalebne, jak przekartkowali pracę to znaczy, że są sumienni, jak przeczytali ją, to znaczy że zachorowali, są emerytami albo stało się coś niesłychanego. A przecież kilka pytań i by było wiadomo czy dyplomant pisał sam, czy nawet nie zna zagadnień opisywanych w pracy dyplomowej. Ale to by oznaczało wojnę kadry wykładowców. Ty uwaliłeś mojego, to ja pokażę i udowodnię, że twój też nic nie potrafi. A dziś jest miło i przyjemnie. Ja tobie, ty mnie....i promujemy miernoty.
  • @kula Lis 69 07:47:19
    Gdy przeczytalem mu artykul, Tato oppwiedzial mi o tym, jak kiedys byl na szkoleniu.
    Gdy z innymi uczestnikami usiedli nazajutrz do czesci "integracyjnej" jeden sie pochwalil:wlasnie pisze mature???!!!
    Przez pare lat "wieczorowki" byl martwa dusza z wpisami obecnosci, ocenami i sprawdzianami.
    A w tym momencie " jego" matura zostala wlozona miedzy inne zdawane.
    Z gwarancja zaliczenia.
    " twoje miejsce na ziemi tlumaczy
    zaliczona matura na piec".
    Tak bylo i jest.
    To skad mamy miec elity?
    Z Ulicy Sezamkowej?
    Ciasteczkowy by ich ogarnieciem i obyciem zawstydzil:(
    Elity.
    Kur waszmac.
  • @brian 08:52:42
    W zasadzie nie byloby mi zal tych " kadr" wyje... z hukiem.
    Wlasnie tacy kerownicy, derektury i menadgery stoja za niszczeniem zakladow.
    No i mierza wszystkich swoja miara.
  • @kula Lis 69 19:14:39
    Nie można tak w czambuł potępiać wszystkich i wszystkiego. Na międzynarodowych olimpiadach wiedzy polscy uczniowie zajmują czołowe miejsca, jeśli chodzi o projekty patentowe, też nie mamy się czego wstydzić. I proszę nie mieszać nauki zawodu z produkcją przemysłową, ponieważ wdrożeniami patentów i efektem produkcyjnym rządzą zupełnie inne zasady. Generalnie im więcej studentów i kadry naukowej, tym większa pauperyzacja zawodu i poziomu naukowego wykształconej kadry. Żeby Pan wiedział jakie prace doktorskie powstają na medycynie, to by się Pan za głowę złapał. Nie zgodzę się też z twierdzeniem, że wyższe uczelnie produkują matołów . Oni już tych matołów z klas maturalnych przyjmują na studia a jeśli nie dostaną się na państwowe, co stoi na przeszkodzie, żeby byli przyjęci na studia prywatne? Tam też poprzeczka nie może być ustawiona zbyt wysoko, bo uczelnia, mimo państwowych dotacji padnie. Powszechna jest zasada, że gdy nie zdasz egzaminu na I roku, możesz iść dalej i zdawać go dopiero na V. W socjalizmie za coś takiego wylatywało się ze studiów i raczej nie było szans, aby dostać się tam ponownie. Dzisiaj można 3 egzaminy zawalić i studiować dalej. W trosce o ideologiczną zasadę powszechnego prawa do nauki pominięto elementarny fakt, że studia są dla najzdolniejszych a nie dla każdego. Niech Pan nie pisze bzdur, że mechanik samochodowy jest "więcej wart" od doktora uczelni politechnicznej. Ogranicza go przede wszystkim wykształcenie i iloraz inteligencji. To są rzeczy ściśle z sobą powiązane. W dużych miastach warsztaty samochodowe są prowadzone przez mgr inżynierów, którzy takim "mechanikom" po zawodówkach pilnie muszą patrzyć na ręce, bo przez nich naprawione auto psuje się już za bramą warsztatu. W budownictwie bez kierownika budowy z tytułem mgr w żadnym budynku mieszkać nie można a wykształcony rolnik na roli nie pracuje, tylko żyje z dotacji. Więc po co mu studia? Odnośnie marketingu i zarządzania, taki absolwent, jeśli nie dysponuje własnym sklepem bądź fabryką, tylko własnym tyłkiem może zarządzać, gdyż prawa popytu i podaży może opanować nawet licealista. Za dyplomem z tego zawodu nie stoją ani możliwości gospodarcze ani zapotrzebowanie społeczne podobnie jak za historią, religioznawstwem, socjologią, polonistyką, ekonomią, gdzie rynek jest nasycony. Marketing i zarządzanie prowadzi właściciel a duże firmy zagraniczne uwłaszczone na budynkach i parcelach zwykle wloką ze sobą swoją rodzimą kadrę. Odnośnie lekarzy - tym bardziej w tej branży nie ma miejsca na geniusz i kreatywność choćby z powodu ram proceduralnych oraz hierarchii zawodowej. Z jednej strony to dobrze, bo szczeniak z dyplomem nie dorwie się do leczenia chorych, z drugiej strony fantazyjne zapędy specjalistów hamuje Izba Lekarska taj, jak to miało miejsce w przypadku "dr" Czerniaka, Jaśkowskiego czy innych tego typu "znawców".
  • @witas 07:33:03
    Moja praca licencjacka zawierala efekty olbrzymich badan "w terenie".
    Z dolaczona dokumentacja i oryginalnymi na owe czasy konkluzjami.
    Dzis bedacymi z kolei oficjalna wersja:)))
    " Odkryta" przez odpowiednie autorytety.
    Gdy bronilem pracy, moj wlasny promotor probowal mnie uwalic.
    Nie wiedzialem ze mialem byc " robolem" i moj kawalek nie pasowal mu do pracy doktorskiej.
    Na szczescie nie tylko on byl w komisji.
    Ale sytuacja powyzej, normalka. No nie?
  • @witas 07:33:03
    Ha, ha, ha, widział Pan takiego, który z robola stał się milionerem, czy też modli się do amerykańskich bajeczek o pucybutach? I proszę mi wyjaśnić czemu mam cenić przygłupa pozbawionego ambicji zwłaszcza, że "prostota" z reguły wyrodnieje w prostactwo?
  • @kula Lis 69 07:47:19
    "... Normalny szef, przyjmując do roboty kandydata (np. inżyniera, lekarza) może w kilka minut sprawdzić jego rzeczywistą wiedzę. Jeśli sam nie ma odpowiednich kwalifikacji, to może poprosić głównego inżyniera, głównego technologa, głównego lekarza itp. o szybkie przeegzaminowanie kandydata! " Powołując się na powyższy cytat odnoszę wrażenie, że Pan żadnych studiów nie skończył, ani nawet ich nie zaczął. Zwłaszcza, że w Polsce nie tak wygląda obrona każdej pracy magisterskiej jak Pan to przedstawia i nie tak "przyjmowanie do roboty" lekarza i inżyniera.
  • @viridiana 09:41:02
    Nu.
    Najwazniejsze pytania: pan ...ski? Syn takiego i takiego?
    Bratanek Pana Dyrektora ..skiego?
    Najwazniejsze kwalifikacyjne.
  • @brian 09:51:52
    Pochodzenie z korporacji prawniczych i lekarskich częściowo ma znaczenie dla studentów prawa i medycyny. Wiadomo, że dzieci prawników i lekarzy mają ułatwioną aplikację staż i możliwość robienia specjalizacji a także pierwszą pracę w renomowanej placówce. Co do reszty, warunki mają jak wszyscy inni studenci. W interesach nie ma sentymentów więc nikt z wykładowców nie jest ciekawy się czyim synem jest bachor, tylko jaką kasą dysponuje. Co do zatrudnienia, oczywiście liczą się i kwalifikacje i znajomości, jak w całym świecie. Każdy właściciel interesu najpierw da zarobić rodzinie, w drugiej kolejności tym, co są zdolni do rewanżu. Przykład idzie z góry - Trump w Białym Domu zatrudnił córkę i zięcia, kaczor wywindował braciaka a intratne fuchy ministerialne oddał kolegom. Mając do wyboru 2 kandydatów na intratne stanowisko, żyd zawsze w pierwszej kolejności zatrudni żyda.
  • @viridiana 13:22:33
    Ech.
    Ponizej niby dowcip.
    Pochodzacy z prawdzowej!!! I dumnej wypowiedzi matki.
    ... a w naszej rodzinie to od pokolen wszyscy chlopcy byli ksiezmi...
    Potem ugryzla sie w jezyk.
  • @viridiana 09:32:04
    Na początku lat dziewięćdziesiątych ,przez kilka lat wolności gospodarczej, poznałem wielu ludzi, których kariery finansowe "wystrzeliły". I nie ma zasady ,że w biznesie powodzenie powiązane jest z IQ (przynajmniej nie w/g najpopularniejszych parametrów liczone).
    Za awansem finansowym najcześciej postepuje awans społeczny. Troszkę przeraża mnie Twoja pogarda do "roboli". Nie znam większych głąbów niz "wykształcone" nauczycielki, urzędnicy, pracownicy naukowi(nie mylić z naukowcami). Nadęte , "mianowane" , okopane na swych psu na budę potrzebnych posadach , nie do ruszenia ze stołka , pasożytujące i mnożące się jak króliki.
    A pracowity robol może przeczytać trochę ksiażek , poudawać ,że Penderecki da się słuchać, pójść do opery i nie usnąć.
  • @witas 07:53:55
    Przez 15 lat pracowałem w oświacie(celowo z małej litery).
    Mianowanie, kursy, doskonalenie.
    Autorski program gdy była taka "moda". Znaczy praca naukowa:)))
    Hmm. Jest taka "bajka " Sienkiewicza - Sąd Ozyrysa.
    Czułem się w sumie jak bohater, Psunabudes.
    Etat w szkole- dumnie brzmi?
    I na okrągło dorabianie.
    Jak to się nazywa, warunki szczególne? I w domu też dowiadywałem się że tam w szkole to "gie" robimy. Oczywiście wszystko ustawało gdy proponowałem zamianę:(
    Potem ponad 10 lat w warunkach najpierw szkodliwych a potem szczególnych(kwalifikowaliśmy się pod odlewnictwo).
    I znów dorabianie.
    Elita? Nie wiem. Mam jednak żywy wieloletni ogląd socjologiczny.
    Wniosek?
    Prawdziwy cud że to wszystko nie pierdykło i nie mieliśmy wojny domowej.
    Najmniej to powinniśmy docenić.
    ( a do docenta zza morza- doceniam, doceniam:)
  • @witas 07:53:55
    W środowisku tych "głąbów" - jak Pan raczył nazwać ludzi wykształconych, - obracam się od zawsze. A z robolami miałam kontakt przy okazji remontów mieszkania i budowy domu. Bardziej prymitywnych, leniwych, głupich i kombinujących jak oszukać inwestorkę ludzi trudno spotkać. Ostatnio 2 lata temu, najęliśmy takich do cofnięcia bramy wjazdowej - najpierw osadzili wrota, zamknęli, słupy zalali betonem a potem chcieli jechać do domu samochodem, który wcześniej postawili za bramą. Dobrze, że siatkę ogrodzeniową dało się zwinąć a rów melioracyjny był płytki. Zresztą za tydzień i tak musieli poprawiać krzywo i słabo osadzoną bramę. Tym razem już na własny koszt. Mogę przytoczyć dziesiątki takich przykładów z doświadczeń swoich i znajomych. Na koniec napiszę, że każdy chirurg potrafi wyflizować sobie łazienkę a robol sam sobie wyrostka robaczkowego nie wytnie.
    Oczywiście IQ nie jest jedynym wyznacznikiem sukcesu w biznesie, ale jednym z niezbędnych.
  • @viridiana 11:51:22
    Pisząc o głąbach miałem na mysli sołżenicynowską"obrazowanszczinę" , czyli wykształciuchów , gatunku dominujacego wśród naszych intelektualnych pożal się boże elit.
    Pani pogarda do robotników przypomina mi klimat programów nadgabarytowej kuchty- gwiazdy tvn czy "usterki". Przykład podany to demagogia w stanie czystym.
    Mi "prostacy" zbudowali wspaniałą,skomplikowaną konstrukcję dachową poprawiając fuszerkę architekta. Przyjałem kiedyś zlecenie ponad swoje kompetencje(bo nikkt inny nie chciał) na remont nietypowego okretowego silnika i dzieki mądrości i pracowitości "roboli" wróciłem i z tarczą i z kasą.
    Papierek dzisiejszej uczelni nie jest świadectwem mądrości absolwenta(niestety) , a w zbyt wielu przypadkach(politycy i urzednicy) jest pretekstem do przeawansowania pasożytniczego głąba.
  • @witas 12:31:56
    Muszę się niestety zgodzić.
    Z tym jednak że duża część absolwentów różnych szkół opanowała do perfekcji zdolność mimikry.
    Chowając się za plecami innych by "nie podpaść" i nie zostać zauważonym.
    Na moje nieszczęście, nie opanowałem tej sztuki. A najgorsza była i jest choroba kręgosłupa nie pozwalająca na jego zginanie.
    Dlatego i w PiS nie zrobię kariery. Bo wolę być sobą. Na tyle pozwalają i na tyle pozwalamy.
    Niestety luksus posiadania własnej opinii i wyrażania jej publicznie wszędzie mierzy się stanem konta.
    Nie tylko w Tenkraju.
    I nie tylko w kilku partiach okupujących cyrk w budowie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930