Gorące tematy: Ruch Oporu 2020 Antypartia Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
167 postów 30697 komentarzy

Kula Lis

kula Lis 69 - Zagorzały Antybolszewik herbu Jastrzębiec

Prof. Talar: Śmierć mózgu nie istnieje.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Została stworzona po to, żeby bez kolizji z prawem pobierać narządy do przeszczepów.

 „Jeżeli ci ludzie żyją, są sprawni intelektualnie, może nie zawsze fizycznie, to czy można mówić o definicji „śmierci mózgowej”?” - pytał na antenie TV TRWAM prof. Talar, wybitny lekarz zajmujący się wybudzaniem osób w śpiączce. Przytoczył świadectwo matki jednej ze swoich pacjentek, która apelowała, „aby pozwolono żyć tym, którzy mają do tego pełne prawo, a których „skołowane” rodziny nieświadomie zgadzają się na uśmiercenie swoich bliskich”. Jej córka – której lewy płat czołowy po koszmarnym wypadku komunikacyjnym wraz z częścią kości czaszki został na jezdni – nie tylko, że żyje, ale skończyła z wyróżnieniem studia, jest magistrem prawa i pracuje samodzielnie.                                                                  CZYTAJ RÓWNIEŻ:-Co stało się z Szymonkiem? Prof. Talar: „W styczniu rozpoznano śmierć mózgu, potem w lutym i marcu. Ile razy człowiek może umierać?”. WIDEO


-UJAWNIAMY. Szymonek umierał w szpitalu bez rodziców. „Kazano nam przyjść na 10, dziecko zostało odłączone od aparatury o 9.05”                                                                      Lekarz, który raz uratował ludzkie życie, uznane przez innych za niebędące już życiem, lekarz, który doskonali się z każdym nowym pacjentem, rozszerza swoje możliwości terapeutyczne, dla takiego lekarza nie istnieje termin „śmierć mózgu”. Dla lekarza z krwi i kości, który złożył przysięgę lekarską jest jedno: każdego chorego, bez względu na stan uszkodzenia mózgu – miałem pacjentów, u których pół mózgu została gdzieś na zewnątrz

— mówił prof. Jan Talar.

Jeżeli ci ludzie żyją, są sprawni intelektualnie, może nie zawsze fizycznie, to czy można mówić o definicji „śmierci mózgowej”?

— pytał prof. Talar.

Lekarze nie są zainteresowani w poznaniu badań prof. Talara

Podkreślał, że zarzuca mu się działania niezgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej mimo tego, że ostatnią książkę na temat tzw. śmierci mózgu napisał w 2017 roku, zawierając w niej wszystkie swoje wyniki badań. Dodał, że skutecznie wybudza chorych przez 45 lat.

Szkoda, że nie wszyscy chcą poznać tą aktualną wiedzę

— ubolewał lekarz.

Jeżeli funkcjonariusz korporacyjny stawia mi zarzuty niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, to ja odpowiem: aktualny stan wiedzy medycznej opiera się na dokumencie z 1968 r., zamieszczonym w czasopiśmie medycznym „JAMA”, a ten artykuł stworzyli pracownicy amerykańskiej szkoły medycznej w ramach powołanego w tym celu Ad Hoc Komitetu. […] To jest komitet tymczasowy, chwilowy, ale niemający mocy prawnej. I co ten zespół stworzył? Stworzył definicję nieodwracalnej śpiączki, a komitet został powołany do zbadania właśnie definicji śmierci

— wyjaśniał.

Odnosząc się do składu wspomnianego wyżej komitetu, prof. Talar wymienił trzynastu pracowników uczelni medycznej, pastora prezbiteriański, który zajmował się badaniami etycznymi społeczeństwa, prawnika, filozofa.

Czy ci ludzie mieli jakąkolwiek wiedzę? Wpływ mieli. Ale czy mieli jakąkolwiek wiedzę, żeby dyktować światu lekarskiemu tezy niezgodne z nauką, z wiedzą, z medycyną, z postawą ludzką i boską? Pozostali lekarze albo nie mieli nic wspólnego z leczeniem chorych w śpiączce, a jeżeli mieli, to w sposób szczątkowy

— zaznaczał naukowiec.

Podkreślał, że jednym z lekarzy w tym komitecie był anestezjolog, który zajmował się podawaniem więźniom toksycznych dawek LSD i meskaliny podczas przesłuchań więźniów.

Ci ludzie w większości ginęli

— dodał.

Kolejnymi członkami komitetu byli – jak przypomniał prof. Talar – psychiatra, który się zajmował zaburzeniami emocjonalnymi studentów; biochemik, badacz molekularny, nefrolog, który prowadził badania na ludziach i zwierzętach; psycholog; dwaj neurolodzy, z czego jeden zajmował się badaniem fal mózgowych, ale ten specjalista wycofał się z podawania do rozpoznania nieodwracalnej śpiączki badaniu encefalograficznemu; neurochirurg i dwóch transplantologów.

Harvardzki raport Ad Hoc Komitetu

Naszym naczelnym zadaniem jest definicja nieuleczalnej śpiączki, jako nowe kryterium śmierci

— zacytował raport prof. Jan Talar.

Czy w ciągu 24 godzin śpiączki można rozpoznawać nieodwracalną śpiączkę?

— pytał retorycznie.

Żeby stwierdzić nieodwracalną śpiączkę trzeba wiele dni i tygodni czekać. Ja czekałem z pierwszym pacjentem 50 dni i ten człowiek dzięki naszym zabiegom do tej pory żyje

— mówił lekarz.

„Nowa definicja śmierci była po to, żeby bez kolizji z prawem pobierać narządy do przeszczepów”

„Przestarzałe kryteria definicji śmierci stanowią kontrowersję w pobieraniu organów do transplantacji”

— cytował fragment raportu.

Po co była ta nowa definicja śmierci? Właśnie po to, żeby ułatwić bez kolizji z prawem pobierać narządy do przeszczepów

— skonstatował.

Żeby przekonać niedowiarków do raportu harvardzkiego, autorzy podali ciekawy tekst: „Istnieją kwestie moralne, etyczne, religijne, prawne. Adekwatna definicja pozwoli przygotować drogę do lepszego wglądu we wszystkie kwestie, a także lepsze prawo niż ma to obecnie zastosowanie”. W tym miejscu podam, że Munira Abdulla 27 lat była w śpiączce i odzyskała świadomość

— mówił prof. Talar.

„Zastanawiające, jak to bezprawie znalazło się w Polsce?”

Jakie prawo miał Ad Hoc Komitet harvardzki, aby u chorych w śpiączce mózgowej rozpoznawać w ciągu 24 godzin śmierć? Jak ten komitet mógł zmienić ocenę lekarską, prawną, ludzką, boską w kwestiach moralnych, etycznych, religijnych i prawnych? Czy mogli uczyć lekarzy pozbawiania życia pacjentów? Zastanawiające, jak to bezprawie znalazło się w Polsce?

— dywagował, by zaraz odpowiedzieć:

Raport harvardzki w Polsce był wytworem zorganizowanych grup specjalistów medycyny, rozpoczynając od ministrów zdrowia, poprzez zastępców, poprzez sekretarzy stanu, poprzez konsultantów krajowych dziedzin medycyny, poprzez specjalistów z dziedzin medycyny, nauczycieli akademickich, którzy podawali do powszechnej wiadomości studentów, którzy chcieli być lekarzami, ordynatorów wielu oddziałów, koordynatorów – takie stanowiska są w naszych szpitalach; przykro powiedzieć, że i osób duchownych, bo jak matka małego dziecka poszła zapytać, jak to jest, odpowiedź była taka: „To jest prawda, pani syn jest aniołem”, przedstawicieli mediów i jeszcze celebrytów. Powiedzmy sobie dzisiaj otwarcie, polskie dokumenty dot. tzw. śmierci mózgu nie były nigdy ustawami, a więc nie były źródłem prawa (art. 87 Konstytucji), naruszały zagadnienia prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji), pozwalały uznawać u chorych z uszkodzeniami mózgu tzw. śmierć mózgu bez należnego, nowoczesnego, kompleksowego leczenia – to jest wbrew art. 68 Konstytucji.

Po co to było? Aby pobierać zdrowe, funkcjonujące, tętniące narządy do przeszczepów. A do czego doprowadziło? Zmieniły postawy ludzkie, moralne, etyczne wielu specjalistów medycyny do chorych w śpiączce

— wyjaśnił lekarz.

„’Skołowane’ rodziny nieświadomie zgadzają się na uśmiercenie swoich bliskich”

Prof. Jan Talar przytoczył świadectwo matki jednej ze swoich pacjentek, która apelowała, „aby pozwolono żyć tym, którzy mają do tego pełne prawo, a których „skołowane” rodziny nieświadomie zgadzają się na uśmiercenie swoich bliskich”. Jej córka – której lewy płat czołowy po koszmarnym wypadku komunikacyjnym wraz z częścią kości czaszki został na jezdni – nie tylko, że żyje, ale skończyła z wyróżnieniem studia, jest magistrem prawa i pracuje samodzielnie.

Powstał czas na zastanowienie wśród dziennikarzy

— zaznaczył naukowiec.

Pracownicy Harvard Medical School: „Śmierć mózgu nie jest śmiercią, ale jest etycznym wymogiem dawstwa narządów”

Etycy Harvard Medical School napisali artykuł w 2008 roku: „Śmierć mózgu nie jest śmiercią, ale jest etycznym wymogiem dawstwa narządów”; „Śmierć mózgu dobrze nam służyła i stanowi etyczne i prawne uzasadnienie tysięcy darowizn i przeszczepów ratujących życie”

— cytował prof. Talar.

Sprzeciw będący źródłem moralnego dyskomfortu związanego z praktyką dawstwa narządów jest tym, że może być sprzeczny z podstawowym obowiązkiem klinicystów, którym jest opieka nad pacjentami, służenie ich interesom medycznym, a nie wykorzystywanie ich do służenia interesom innych

— cytował dalej wspomnianych etyków.

Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym. Jest prawem człowieka

— konkludował za św. Janem Pawłem II prof. Jan Talar.

Zapytany, czy postawy lekarzy, którzy tak łatwo decydują się na orzeczenie o śmierci mózgu wynika z braku ich wiedzy, czy też z istnienia transplantacyjnego biznesu, prof. Talar powiedział:

W tym pytaniu jest zawarta odpowiedź, ale z mojego punktu widzenia, lekarza z krwi i kości, który w 1970 roku złożył przysięgę lekarską, jest aby służyć ratowaniu życia zgodnie z zasadą primum non nocere. Jeżeli inni specjaliści medycyny postępują inaczej, to jedynym wytłumaczeniem jest, że byli błędnie uczeni przez lata studiów i przez lata specjalizacji.

 

 

   TV TRWAM                                                                                                                                                                      Ps...Nareszcie Ktoś/autorytet to głośno powiedział! Jeszcze naukowcy istnieją, ale z kim ten profesor chce dyskutować? z tłuszczą, która czerpie wiedzę z filmików na You Tube i z wyszukiwarki Google, z profesorami weekendowych studiów?Pobieranie narządów pojedynczych to zabijanie! Prof. Talar przeszkadza w przeszczepowym biznesie, dlatego jest sekowany przez własne środowisko mocno osadzone w tym procederze. Możliwość przeszczepiania organów to chichot szatana. Ilu ludzi zamordowano, by uzyskać organy? Ile zdrowych „dzieci ulicy” zostało porwanych i poddanych operacji wyrwania narządów dla dzieci bogaczy? A pobieranie od żywych to krypto-kanibalizm. Dlaczego anestezjolodzy dodatkowo usypiają „martwych” przed pobraniem? Jeśli ktoś nie żyje to na nic się zdają jego narządy, w przeciwnym razie pobierano by je od nieboszczyków standardowo. Narządy są pobierane od żyjących i biznes przeszczepowy dobrze o tym wie.                

KOMENTARZE

  • Makabryczny biznes! Holendrzy chcą pobierać organy od osób poddawanych eutanazji
    Grupa lekarzy w Holandii pracuje nad schematem pozyskiwania większej liczby organów, które mogłyby ocalić życie ciężko chorym pacjentom – chcą je pobierać od osób poddawanych eutanazji - donosi „Nasz Dziennik”.

    Ten makabryczny pomysł narodził się w Centrum Medycznym Erasmus w Rotterdamie oraz Szpitalu Uniwersyteckim w Maastricht. Lekarze opracowali już nawet specjalne wytyczne i przesłali je do krajowej fundacji transplantologicznej.

    Jeśli to ciało zatwierdzi pomysły „postępowych” lekarzy, wówczas staną się one oficjalnymi wytycznymi dla wszystkich szpitali i specjalistów w całej Holandii

    — pisze „Nasz Dziennik”.

    Z przygotowanego przez grupę z Rotterdamu i Maastricht projektu wynika, że holenderscy transplantolodzy zdrowe organy uśmiercanych osób uważają są „marnowane”.
    Takie stanowisko zdaje się podzielać Holenderskie Królewskie Stowarzyszenie Medyczne (KNMG).

    Około 5 do 10 proc. osób, które są poddawane eutanazji, mogłoby być potencjalnymi dawcami organów. Pięć procent to wydaje się niedużo, ale jednak oznacza to ok. 250-500 organów każdego roku

    — wylicza Gert Van Dijk z KNMG.

    Odkąd w Holandii zalegalizowano eutanazję, tylko sześć uśmierconych w ten sposób osób zgodziło się na oddanie swoich narządów. Wygląda na to, że proponowane zmiany mają na celu wymuszenie na chorych zgody na transplantację.

    Zwolennicy takiego wykorzystywania zabijanych w szpitalach ludzi tłumaczą, że pobrane od nich organy są świeższe i bardziej żywotne niż te pochodzące od osób ze śmiercią mózgową lub przez dłuższy okres czasu sztucznie utrzymywanych przy życiu.

    Bioetycy alarmują, że jest to próba przeforsowania możliwości uśmiercania pacjentów dla pobrania organów pod pozorem troski o dobro innych. Ostrzegają, że przyjęcie proponowanych wytycznych doprowadzi do wywierania presji na osoby nieuleczalnie chore, aby dla dobra innych zgodziły się na skrócenie sobie życia.

    bzm/naszdziennik.pl

    Czytaj także: O. Norkowski: „Dla firm farmaceutycznych każdy człowiek po przeszczepie to żyła złota”

    Ps...Z aborcji organy są lepsze. Nie używane! Na co czekacie? O, to pewnie wzrośnie ilość eutanazji. Na przykład będziesz wystarczyło miał zeza i ciach - idziesz na organy. A przypadki zaginięć bez śladu? Znajdowanie samych szkieletów ludzkich nie dają nic do myślenia? Rozumiem, że jakoś niestety wykoślawiony naród holenderski z tego co zostanie będzie robił flaczki na gorąco w puszkach, żeberka wędzone itp. Na ten ich naród przyjdzie jakaś kara. Doktor Mengele inni lekarze SS gdzieś w głębinach piekła kiwają głowami z uznaniem nad postępem w Holandii. No cóż, jeszcze chwila i w imię postępu samo podejrzenie nieuleczalnej choroby spowoduje eutanazję i wykorzystanie na części zamienne. Kim się stajemy? Czy jesteśmy jeszcze ludźmi? Holendrzy jk widać to oszczędna nacja. To jest próba legalizacji handlu organami. Dzisiaj Holandia testuje reakcję społeczeństwa, jeżeli przejdzie, zaczną to wprowadzać w innych krajach. W ciągu dziesięciu lat i w Polsce zostanie wprowadzona legalnie jawna eutanazja czyli ludobójstwo. Żyć będą mogli tylko bogaci i wierni urzędnicy. Logiczna konsekwencja. Skoro można ukatrupić kogoś, bo..."lekarze" uznali, że jego komfort życia jest niewystarczający, bo ma np. depresję, to czemu nie pobrać narządów-są najlepszej jakości i świeże. Jeszcze trochę i łowcy narządów będą gonić ludzi zdrowych ludzi po ulicach. W majestacie prawa - oczywiście. Następnym etapem będzie może przeznaczenie pewnego procenta "mniej przydatnych" osobników na białko spożywcze dla innych. Przecież bycie postępowym to kierowanie się czystym racjonalizmem...Jest w tym pomyśle "światło nadziei" dla zdesperowanych ludzi. Taki delikwent wiedząc, że będzie dawcą to może sam zdecyduje, że jednak chce żyć! I w ten sposób będzie po eutanazji. Jeszcze kilka lat i żydolewackopedalska Europa stanie się takim strasznym, kontrolowanym światem a jedynym wyjściem będzie uciec do jakiegoś afrykańskiego buszu - może i pożyjesz krócej, ale jako NAPRAWDĘ wolny człowiek. Monty Python'a wspierały proroctwa gdy wymyślali ten skecz:

    https://www.youtube.com/watch?v=YnHhJ48nqGw
  • Katarzyna Głowala dla wPolsce.pl:
    Transplantologia w Polsce się rozwija. "Coraz więcej Polaków chce oddać cząstkę siebie". WIDEO. Choć świat dokonał tego wcześniej, to Polska odniosła ogromny sukces w dziedzinie transplantologii. W 1966 roku doszło do przeszczepu nerki, w 1985 roku był pierwszy przeszczep serca, którego dokonał prof. Zbigniew Religa, w 1987 był pierwszy przeszczep wątroby, a 12 lat temu przeszczep kończyny górnej powiedziała wiceminister zdrowia, Katarzyna Głowala w rozmowie z Maciejem Wolnym w poranku Witajcie wPolsce.pl Wiceminister nawiązała do osiągnięć Polski w transplantologii m.in. z okazji Ogólnopolskiego Dnia Transplantacji. 26 stycznia 1966 roku dokonano w Polsce pierwszego udanego przeszczepu nerki od zmarłego dawcy. Wiceminister mówiła też o danych dotyczących liczby przeszczepów w Polsce. W 2015 roku mieliśmy 1620 przeszczepów, w 2016 był lekki spadek, ale już nadrobiliśmy i 2017 to pierwszy rok, gdzie się odbiliśmy i ta liczba wzrosła do 1612 przeszczepów. To potwierdza, że Polacy chcą oddawać cząstkę siebie podkreśliła. Głowala zaznaczyła, że możliwość bycia dawcą jest regulowana przez prawo. Zgodnie z artykułem 5. ustawy transplantacyjnej z 2005 roku jest tak zwana zgoda domniemana. Jest tylko rejestr sprzeciwu - są trzy zasady zgłaszania sprzeciwu: jawne i osobiste, poprzez napisanie na kartce, że w przypadku wypadku nie zgadza się na bycie dawcą i sprzeciw wyrażony ustnie wobec dwóch świadków, którzy potwierdzą to pisemnie. W innym przypadku każdy jest potencjalnym dawcą po śmierci. Na szczęście takich sprzeciwów z roku na rok jest coraz mniej wyjaśniła. Wiceminister wspomniała także o działaniach ministerstwa, jakie są podejmowane w dziedzinie transplantologii. Przenieśliśmy z ustawy transplantacyjnej do ustawy o zawodzie lekarza dentysty kwestie związane z orzekaniem o śmierci pnia mózgu. To nie jest procedura która służy pobraniu organów, tylko typowa procedura medyczna, którą wykonuje każdy lekarz. W tym roku w ramach narodowego programu rozwoju medycyny transplantacyjnej ruszamy z wielką kampanią medialną promującą transplantologię. Pracujemy też nad ustawą, proponujemy w niej szereg zmian, które mamy nadzieję przyczynią się do poprawy polskiej transplantacji powiedziała.

    https://youtu.be/mener7lLxfA

    Ps.....do ustawy o zawodzie lekarza dentysty kwestie związane z orzekaniem o śmierci pnia mózgu - albo jakaś makabryczna pomyłka, albo ktoś zwariował. Dentysta decyduje o śmierci pnia mózgu? "Coraz więcej Polaków chce oddać cząstkę siebie" nawet wbrew własnej woli. Chce oddać, ale nie wcześniej niż umrze... więc proszę takich głupot nie wypisywać. Tylko nikt nie mówi aby pobrać organ człowiek musi on być jeszcze ŻYWY, tkanka po śmierci człowieka nie nadaje się do przeszczepu, czyli trzeba zabić by kogoś uratować. Komuś przydałby się przeszczep mózgu. Zabawa w poprawianie Pana Boga jest bardzo niebezpieczna. Przecież to daje ogromne pole do nadużyć! Medycyna zna wiele, a w transplantologii nawet jeden to za dużo, przypadków pomyłek lekarskich. Na świecie żyją (w Polsce również) ludzie, którzy według lekarzy, nie powinni żyć, a ich organy miały zostać oddane do przeszczepu... Ich bliscy się nie zgodzili i teraz cieszą się, że tego nie zrobili. Ile jest osób, które uwierzyły lekarzom, a teraz zadają sobie pytanie, czy zbyt pochopnie nie podjęli decyzji? Paradoksalnie, to lekarze są najsłabszym ogniwem, w transplantologii. Biznes tranplantologiczny to miliardy dolarów , a w Polsce to "moralny obowiązek" . Z jakiegoś powodu wiedza o miliardach jest zakazana dla Polaków. Transplantolodzy ukrywają kuchnię swoich działań. Żeby pobrać od człowieka organ musi być on jeszcze "ciepły". Lekarze transplantolodzy traktują "każdego" jako potencjalnego dawcę - swoisty magazyn części! Zabójstwa szpitalne dla pozyskania organów staną się czymś codziennym, tak, jak eutanazja w Holandii. Jest przyzwolenie by uśmiercać jednych by żyli inni. Nie znam przypadku by narządy od osoby zmarłej (takiej u której nie pracuje serce nadawały się do przeszczepu). To przykre czyhać na cudze życie by samemu żyć. To nie jest metoda leczenia. Czekam na przeszczep - to znaczy czekam na śmierć zdrowego człowieka. Organy do przeszczepu można pobrać tylko od żywego człowieka. Narządy pobrane od jeszcze żyjących Polaków są sprzedawane poza Polską. Dla wielu to jest dochodowy interes. Czy rząd zastawiający na ludzi śmiertelna pułapkę kontroluje w jakikolwiek sposób ten proceder? Czy wszystko opiera się na wierze w przyzwoitość lobby profesorsko-ordynatorskie. Tych, którzy tak bardzo propagują przeszczepy zachęcam do obejrzenia filmu "Bogowie"!
  • Abp Hoser: "Problemem współczesnej bioetyki jest sterowana i narzucana dezintegracja ludzkiej osoby"
    Jednym z poważnych problemów współczesnej bioetyki jest sterowana i narzucana dezintegracja ludzkiej osoby powiedział Przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, abp Henryk Hoser. W czasie posiedzenia Zespołu Ekspertów ds. bioetycznych przy KEP rozmawiano o zaburzeniach orientacji i tożsamości seksualnej oraz kryteriach śmierci mózgowej. Zajęto się również oceną ustaw biotycznych które zostały w ostatnim czasie uchwalone zwracając uwagę na ich dość istotny deficyt refleksji i oceny etyczne. Są to ustawy dość jednostronne, realizujące jedynie etykę sytuacyjną a nie etykę zasad i w związku z tym domagają się spojrzenia krytycznego i dalszej refleksji, zwłaszcza nad daleko posuniętymi ich konsekwencjami, które jak się wydaje w zamyśle samego legislatora nie były przewidziane zaznaczył abp Henryk Hoser. Zwrócił jednocześnie uwagę, że zarówno medycyna jak i biologia człowieka są w stanie te skutki przewidzieć nawet w perspektywie kilku następnych pokoleń. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami uczonych szwajcarskich, w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego już się pojawiają nowe patologie. Jedną z nich jest sercowo-krążeniowa objawiająca się sztywnością naczyń krwionośnych, obserwowana w późniejszych okresach życia. Ma ona niewątpliwie wpływ nie tylko na zdrowie poszczególnych osób, ale w miarę jej rozprzestrzeniania się również na zdrowie całego społeczeństwa stwierdził przewodniczący Zespołu. Eksperci zajęli się również zagadnieniem zaburzeń orientacji i tożsamości seksualnej zastanawiając się gdzie biegnie granica między normą a patologią w tej dziedzinie.
    Psychiatria i psychologia są naukami o człowieku znacznie bardziej podatnymi na wpływy ideologiczne niż biologia somatyczna dotycząca ludzkiego ciała, czyli empirii biologicznej i doświadczalnej. Podejmowane więc w tym zakresie decyzje, które przechodzą do legislacji są często arbitralne i podbarwione ideologicznie a w związku z tym wpływają też na spójność społeczną i trwałość relacji między ludzkich powiedział abp Hoser. Podkreślił, że jednym z poważnych problemów współczesnej bioetyki jest sterowana i narzucana dezintegracja ludzkiej osoby. Coraz częściej mamy do czynienia z problemem rozszczepienia, kiedy psychika nie koresponduje z cielesnością człowieka czyli z jego somatyką. Ludzka psychika zdaje się nie brać pod uwagę determinantów biologicznych wynikających z biologicznej determinacji płci czy też otrzymanej poprzez poczęcie czy urodzenie charakterystyki osobowości zauważył ekspert. W czasie obrad rozmawiano również na temat kryteriów śmierci mózgowej, które są jedną z podstawowych kwestii w transplantologii, czyli w dziedzinie pobierania żywych organów od osób zmarłych. Dokumenty Kościoła katolickiego wyraźnie mówią, że można pobierać żywe organy od osoby zmarłej a moment śmierci to nie jest problem doktrynalny czy teologiczny. To problem nauki, która powinna ustalić kryteria momentu śmierci nieodwracalnej powiedział abp Hoser. Zdaniem przewodniczącego Zespołu Ekspertów ds. bioetycznych największym obecnie problem nie jest samo ustalenie tych kryteriów ale ich nieprzestrzeganie. W wielu wypadkach mamy do czynienia z naruszaniem całej procedury stwierdzania śmierci mózgowej inaczej mówiąc „śmierci nieodwracalnej”, kiedy z różnych względów idzie się na skróty nie przestrzegając protokołu wymaganego do tego typu orzekania czy czasu, który powinien być zarezerwowany na postawienie ostatecznej diagnozy stwierdził abp Hoser.

    https://wpolityce.pl/kosciol/264466-abp-hoser-problemem-wspolczesnej-bioetyki-jest-sterowana-i-narzucana-dezintegracja-ludzkiej-osoby
  • Obrzydliwy "żart" Najsztuba:
    https://media.wplm.pl/thumbs/2e0/OTYwL3VfMS9jY18zNDA4Yi9wLzIwMTYvMDEvMjUvODAwLzQwMC81Y2E0NzNjMWEwYmE0ZWU2OTA4MWQ0MGU0MzA0YmM0Zi5qcGVn.jpeg

    "Nie mamy do tej pory w ustawie o transplantologii zapisów o przeszczepie relikwii". Czy dziennikarz TOK FM popełnił przestępstwo? To już przekracza wszelkie granice przyzwoitości! Piotr Najsztub uznał za stosowne wyszydzenie deklaracji prezydenta Andrzeja Dudy, który wyraził zgodę na przekazanie organów po śmierci. Dziennikarz nie omieszkał również w bezczelny sposób zadrwić z uczuć religijnych katolików. Ta decyzja z jednej strony mnie ucieszyła, a z drugiej zafrapowała, bo wieszczy kłopoty powiedział Najsztub na antenie TOK FM. Rzecz chwalebna i godna rozpropagowania, ale ja natychmiast wcieliłem się w ministra zdrowia. Ileż rozporządzeń trzeba będzie zmienić! Nie mamy do tej pory w ustawie o transplantologii zapisów o przeszczepie relikwii kpił dziennikarz. Nie zabrakło też wycieczek pod adresem głowy państwa. Jak relacjonuje portal tokfm.pl, goście audycji „Prawda nas zaboli” zastanawiali się, czy można przeszczepić uśmiech prezydenta (można) i jaki będzie status osoby, która przeszczep otrzyma. Słowa Najsztuba o „przeszczepie relikwii” prowokują do stawiania pytań o charakter jego wypowiedzi. Zachodzi bowiem przypuszczenie, że doszło do popełnienia przestępstwa - obrazy uczuć religijnych.

    Zgodnie z art. 196 Kodeksu karnego:

    Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

    Relikwie są bowiem przedmiotem czci religijnej. Najwyraźniej Najsztub o tym zapomniał. I kto będzie śmiał się ostatni?

    https://wpolityce.pl/media/279404-obrzydliwy-zart-najsztuba-nie-mamy-do-tej-pory-w-ustawie-o-transplantologii-zapisow-o-przeszczepie-relikwii-czy-dziennikarz-tok-fm-popelnil-przestepstwo

    Ps...Ostatni będzie śmiał się ten kto go pozwie i uzyska prawomocny wyrok skazujący tę gadzinę. Znajdzie się odważny? Mało kto chciałby przyjąć organy od "żula" Najsztuba. Może ktoś z GW-na...Ten niedomyty, śmierdzący żyd Najsztub się w końcu doigra. Jego program w TOK FM pt. PRAWDA NAS ZABOLI, też jest obraźliwy dla Polaków.. Niewybredne żarty o katastrofie smoleńskiej, żołnierzach wyklętych a także o wypadku prezydenta kwalifikują się do ostrej reakcji. Na prowokacje w stosunku do katolików stać jedynie żydów, nawet muzułmanie tego nie czynią. Należy złożyć doniesienie do prokuratury na niego. To ta sama rasa co Wojewódzki i Sierakowski. Nic ich tak nie cieszy jak rozważania o obrazie uczuć. Najlepiej olać ich ciepłym moczem. To jest zwykły szmondak, cham zbuntowany, któremu kasta darowała wyrok więzienia, który „normalnemu Kowalskiemu” by przysoliła. Kolega Żakowskiego i wszystko jasne! Obrzydliwa fizjonomia to i żarty obrzydliwe. Czas ujawnienia tajnych akt IPN zbliża się nie ubłagalnie. Panowie Żakowski, Najsztub, Piasecki i inni nie mogą się na to wydarzenie doczekać-my też:)
  • Transplantologia to współczesna forma kanibalizmu
    .
  • Szanowny Panie,
    Szanowny Panie, Szanowni Państwo,

    Dziękuję uprzejmie za ten znakomity artykuł.
    Mam nadzieję wiele osób go przeczyta.

    Znam Pana Profesora Talara - studiowaliśmy razem na tej samej uczelni - Wojskowej Akademii Medycznej - w Łodzi.
    Prof Talar jest kilka starszy, był na WAM - 4 lata wcześniej, ale wszyscy podchorązowie, mieszkaliśmy w tych samych, zamkniętych koszarach - w Łodzi, przy ulicy Źródłowej 52; spotykaliśmy się często, jadaliśmy w tej samej stołówce wojskowej...wychodziliśmy na przepustkę itd.

    Profesor Talar był znakomitym, jednym z najlepszych studentow WAM - niedługo po służbie w jednostkach wojskowych, zrobił doktorat, potem habilitację i został profesorem. Zawsze specjalizował się w Rehabilitacji Medycznej a jego największą, prawdziwą pasją życia, było wybudzanie ludzi - ze śpiączki mózgowej (z wielu rozmaitych powodów).

    W ciągu swojego długiego już życia (niedługo skończy 75 lat) o ile wiem wybudził setki, setki pacjentów ze stanu śpiączki, takich, którzy przez innych lekarzy specjalistów skazani już byli na powolną śmierć kliniczną albo też wieloletnią wegetację.
    NIKT na świecie - nie ma w tej dziedzinie takich sukcesów - jak właśnie Pan Profesor Talar.
    Wiele osób, które Prof Talar wybudził ze śpiączki mózgowej - prowadzi obecnie zupełnie normalne życie; kończy studia, zakłada rodziny...
    Gdzie ONI wszyscy by byli, gdyby nie wspaniała praca Prof Talara.

    Oczywiście z powodu - takich znakomitych rezultatów swojej pracy - Prof Talar jest "solą w oku" - bardzo, bardzo niepopularny wśród lekarzy - zajmujących się przeszczepami organów, którzy zarabiają na takich operacjach olbrzymie pieniądze.
    I właściwie, głównie o to właśnie chodzi...o pieniądze.
    Faktem jest, że organy do przeszczepów, powinny byc pobrane od ludzi, którzy jeszcze "teoretycznie", żyją, czyli ich mózg, jeszcze jakoś tam - nawet wegetatywnie funkcjonuje.
    Ale...

    Zdaniem Profesora Talara - mózg NIGDY nie umiera - i ja osobiście - jako lekarz anestezjolog - całkowicie się z tym zgadzam.

    Profesor Talar - jest naprawdę wspaniałym człowiekim, prawdziwym lekarzem z powołania - takich w Polsce coraz bardziej brakuje.
    To wszystko co robi - nie robi dla pieniędzy - ale dla ludzi w skrajnych stanach śpiączki mózgowej - oraz dla ich rodzin, matek...

    Podczas naszej ostatniej rozmowy (kilka dni temu) - wyznał mi, że jego prawdziwym marzeniem, jest udowodnić ludziom - lekarzem, że śmierć mózgowa - tak naprawdę nie istnieje...

    Życzę Panu Profesorowi - wielu lat zdrowia i wszelkiej pomyślności - oraz wszelkich działań medycznych dla dobra ludzkości.

    Będę w najbliższych dniach nim rozmawiał i zaproszę go do współpracy z Neon24.pl - może niech opublikuje u nas część swoich prac.

    Zobaczymy - mam nadzieje, żę uda mi się go przekownać.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    Ryszard Opara

    PS - Myślę, że powinienem napisać wstępny artykuł na temat prac i życia Pana Profesora Talara.
  • Już o tym było wcześmniej lecz pałowane
    https://jam.neon24.pl/post/157324,prof-jan-talar
    U Ciebie trochę inaczej jest podane
    Pozdrawiam
    Szczęść Boze
  • @Ryszard Opara 03:15:06 dziękuję i pozdrawiam
    /Zdaniem Profesora Talara - mózg NIGDY nie umiera - i ja osobiście - jako lekarz anestezjolog - całkowicie się z tym zgadzam./ To mnie zainspirowało..po śmierci Małżonki po wylewie. Zbyt długo czekała na badania w jednym szpitalu/5 godzin/ potem oczekiwanie na transport do drugiego szpitala na zabieg trepanacji/2 godziny/ operacja po północy, w sumie ponad 7 godzin, potem śpiączka pod respiratorem po ponownym przewiezieniu do poprzedniego szpitala o 10 rano i po 47 godzinach po trepanacji zejście po ponoć zatrzymaniu się pracy serca Tam. A w wypadku wylewu liczy się czas, maksymalnie 4,5 godziny. Co pan doktorze na to.
  • @kula Lis 69 09:04:15
    Szanowny Panie,

    Bardzo mi przykro słyszeć o tym tragicznym zdarzeniu z Pana małżonką.

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na Pana pytanie.
    Zatrzymanie akcji serca po wylewie a potem rozmaitych długotrwałych procedurach - jest w sumie reakcją organizmu, ktory już dłużej nie może kontynuować...
    Wszystko jednak te zależy od wielu czynników: wieku, ogólnego zdrowia pacjenta, stanu krążenia; stanu serca, płuc i wielu innych czynników.
    Ważna jest też przyczyna wylewu, który może być spowodowany - pęknięciem naczyń z powodu nadciśnienia; albo np zatorem naczyń...

    Napewno jednak, gdyby właściwej pomocy udzielono szybko - szanse Pana małżonki na przeżycie - byłyby dużo większe...

    Jeszcze raz proszę przyjąć wyrazy największego współczucia.
    Nie ma większej tragedii w życiu, niż śmierć osoby ukochanej.

    Serdecznie Pana Pozdrawiam.
  • @Ryszard Opara 09:47:10
    Serdecznie dziękuję, pozdrawiam Wiesław.
  • @Ryszard Opara Tajemnica mózgu oraz duszy ludzkiej nie daje się zbadać
    Śmierć mózgu temat, ochoczo podjęli marksistowscy etycy. Powstawały zakłady bioetyki na uniwersytetach, AWF-ach, by rozpowszechniać u studentów tę wiedzę, by przekonywać ich do eutanazji, aborcji, jakości życia. W tle biznes. Dzieje się coś bardzo niedobrego. W Niemczech o pierwszeństwie w udzieleniu pomocy (covid) ma decydować ” przydatność społeczna” nie wiek czy szansa na przeżycie. W przypadku przeszczepów konieczna jest zgodność białkowa i jeżeli okaże się, że ktoś „przydatny społecznie” lub tylko bogaty będzie potrzebował przeszczepu to już przy obecnym poziomie dostępu do informacji wytypowanie dawcy to drobiazg. Pojawi się komunikat lub nawet nie, że „zaginął i ktokolwiek….” Tak to działa w Chinach i być może już u nas. Instrumentalne traktowanie człowieka to specjalność marksistów, socjalistów, neomarksistów. To odrzucenie wrodzonej godności osoby i jej integralności. Śmierć mózgu, aborcja, eutanazja, in vitro, przeszczepy, surogacja, to biznes. Przeszczepy - uproszczone procedury stwierdzania śmierci, aby wyciąć organy. Świadectwa żyjących pacjentów co zostali uznani za zmarłych przez lekarzy namawiających ich bliskich na pobranie narządów tylko przygłup zignoruje. Jest świadectwo człowieka, który na stole słyszał już piłę do cięcia klatki piersiowej i wielkim wysiłkiem się wybudził. Dlaczego przy pobieraniu organów stosują znieczulenie skoro dawca nie żyje, a więc nie czuje bólu. Jeżeli potrzebne jest znieczulenie, to znaczy że człowiek jest żywy. Mam to szczęście, że poznałem prof. Talara. Jest niewątpliwie najwybitniejszym w Polsce, niektórzy mówią, że na świecie, specjalistą w swojej dziedzinie. Widziałem u profesora pacjentów z całego świata. Widziałem pacjentów wychodzących na własnych nogach przeznaczonych na organy. Nie życzę nikomu by potrzebował takiej pomocy ale gdyby była taka konieczność to nie ma nikogo bardziej kompetentnego.
  • Drodzy(to od stawek) Doktorzy medy- cyny.(ostatnie chyba od cynizmu)
    Wasze definicje zmieniacie tak aby były maksymalnie opłacalne.
    A jeśli koś z was wpadnie na pomysł że o życiu decyduje wyłącznie temperatura?
    Norma to 36,6 a ostrożnie mówi się 36 do 37 stopni Celsjusza.
    Mówi się też o stopniowym spadku średniej o 0,03 stopnia co 10lat
    W takim razie kim ja jestem?
    W rodzinie Ś.P. Mamy odkąd mierzono temperaturę, wszyscy mieli między 34 a 35 stopni.
    Także ja.
    Ponoć coś w związku z przodkami z Północy o innym DNA.
    To jak, Nordycy czy chodzące banki organów?
  • Dlaczego ten syf ma miejsce?
    Dlatego, że Polacy nie uznają faktów, tylko przerzucają się wymyślnymi durnotami, gorzej, niż przedszkolaki.

    Tacy jesteśmy, to i mordować nas będą.
  • @kula Lis 69 09:04:15
    Wyrazy współczucia,

    Proszę nie traktować poniższego, jako brak empatii,
    ale po akcji z pavulonem nic się nie zmieniło, widać, takie możliwości chcą sobie służby medyczne zapewnić, bowiem nadal karetki nie zabierają opiekuna z rodziny.

    Droga mi osoba, z podejrzeniem udaru, spędziła pierwsze PIĘĆ godzin nie w szpitalu, tylko w karetce! Karetka stała w kolejce do SORu. Jak Pan myśli, jaką opiekę miała w karetce bez lekarza, i zapewne bez ogrzewania, bo przecież "ratownicy" dobrze poubierani, zajęci sobą, to i chłodu nie czują.

    Wiele osób umierało w szpitalach na zapalenie płuc, jeszcze przed covidem. Mnie to nie dziwi.

    Jak nie dostanie zapalenia płuc w karetce, to się potem otworzy na noc okno. Można dopiąć "swego".
  • @interesariusz z PL 11:39:43
    Dziękuję...Małżonkę pogotowie zabierało w termicznym worku jak trupa, bo na noszach nie mogli bo sanitariuszka była 1.5 m i cherlawa. Tak do karetki z 1 piętra. A powinni na noszach w pozycji pół leżącej przy podejrzeniu wylewu. Ratowniczki cherlawe chcą zarabiać tyle co sprawni ratownicy, stąd ich bunt.
  • @brian 11:03:34
    Prof. dr hab. Jan Włodzimierz Talar Wojskowa Akademia Medyczna im. gen. dyw. Bolesława Szareckiego

    https://nauka-polska.pl/#/profile/scientist?id=26453&_k=vqk54e
    Kilka lat temu był emitowany stary, choć aktualny tematycznie film Śpiączka Coma (1978) PL, w którym został przedstawiony biznes handlu organami, oraz sposób zdobywania dawców. W filmie pokazano mechanizm pozyskiwania dawców, w czasie operacji czy drobnego zabiegu, co się przyczyniło do ujawnienia zbrodniczej afery, podawano z tlenem tlenek węgla, by spowodować śmierć kliniczną, komisja ją orzekała, dawca jechał do specjalnej kliniki na podtrzymanie życia, do czasu znalezienia biorców z całego świata, był to bardzo dochody biznes.

    LINK

    https://www.cda.pl/video/988872b6
  • Prof. Talar znowu w RM
    Cyt.:

    Wobec prof. Jana Talara kierowane są zarzuty dotyczące rzekomych działań niezgodnych z aktualnym stanem wiedzy medycznej.

    – Zarzuca mi się działania niezgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Od 45 lat wybudzam skutecznie chorych, napisałem kilka książek ogólnie dostępnych. Wielu ich już nie ma, bo nakład się skończył, ale jest jeszcze jedna książka: „Śpiączka mózgowa a tzw. śmierć mózgu”. W tej książce zawarłem aktualną wiedzę medyczną. Szkoda, że nie wszyscy chcą poznać tę aktualną wiedzę. Jeżeli funkcjonariusz korporacyjny stawia mi zarzuty niezgody z aktualnym stanem wiedzy, to ja odpowiem, że aktualny stan wiedzy medycznej opiera się na dokumencie z 1968 roku zamieszczonego w czasopiśmie medycznym „Jama”. Ten artykuł stworzyli pracownicy amerykańskiej szkoły medycznej w ramach powołanego w tym celu ad hoc komitetu. To jest komitet tymczasowy, chwilowy, ale niemający mocy prawnej – zaakcentował lekarz.

    Rozmówca wyjaśnił, czym zajmował się wspomniany zespół.

    – Stworzył definicję nieodwracalnej śpiączki, a komitet został powołany do zbadania śmierci. Chwilę zastanówmy się, jaki był skład komitetu. Było 13 pracowników uczelni medycznej, był pastor prezbiteriański, który zajmował się badaniami etycznymi społeczeństwa, prawnik, filozof. Czy ci ludzie mieli jakąkolwiek wiedzę na temat tego, żeby dyktować światu lekarskiemu tezy niezgodne z nauką, z wiedzą, z medycyną, z postawą ludzką i Boską? Żeby nie pozostawić w niepewności, powiem, że pozostali lekarze albo nie mieli nic wspólnego z leczeniem chorych w śpiączce, a jeżeli mieli, to w sposób szczątkowy – mówił specjalista od rehabilitacji.

    Prof. Jan Talar przytoczył wnioski zawarte w raporcie z 1986 roku.

    – „Naszym naczelnym zadaniem jest definicja nieodwracalnej śpiączki jako nowe kryterium śmierci”. Wszyscy wiemy, jak śpimy i się wybudzimy, to ci, którzy mogli być zmęczeni – spali dłużej, ale czy w ciągu 24 godzin śpiączki można rozpoznawać nieodwracalną śpiączkę? Żeby stwierdzić nieodwracalną śpiączkę, to trzeba wiele dni, tygodni czekać. Ja czekałem z pierwszym pacjentem 50 dni i ten człowiek dzięki naszym zabiegom do tej pory żyje – akcentował profesor.

    Raport harvardzki został stworzony w określonym celu.

    – Przestarzałe kryteria definicji śmierci stanowią kontrowersję w pobieraniu organów do transplantacji. Po co była ta nowa definicja śmierci? Właśnie po to, żeby ułatwić, bez kolizji z prawem pobierać narządy do przeszczepów. Jakie prawo miał komitet ad hoc harvardzki zamieszczony w czasopiśmie medycznym, aby u chorych w śpiączce mózgowej rozpoznawać w ciągu 24 godzin śmierć? Jak ten komitet mógł zmienić ocenę lekarską, prawną, ludzką, Boską w kwestiach moralnych, etycznych, religijnych i prawnych? Czy mogli uczyć innych o lepszej drodze, mogli uczyć lekarzy pozbawiania życia pacjentów? – pytał prof. Jan Talar.

    Jak raport harvardzki dotarł do Polski?

    – Raport harvardzki był w Polsce wytworem zorganizowanych grup specjalistów medycyny, rozpoczynając od ministrów zdrowia, zastępców poprzez sekretarzy stanu, konsultantów krajowych dziedzin medycyny, specjalistów z dziedzin medycyny, nauczycieli akademickich – którzy podawali do powszechnej wiadomości studentów, którzy chcieli być lekarzami: ordynatorów wielu oddziałów, koordynatorów, osób duchownych, przedstawicieli mediów i celebrytów. Powiedzmy sobie dzisiaj otwarcie, bo mamy chwilę szczerości, polskie dokumenty dotyczące tzw. śmierci mózgu u chorych w śpiączce mózgowej nie były nigdy ustawami, a więc nie były źródłem prawa (art. 87. Konstytucji RP). One naruszały zagadnienia prawnej ochrony życia (art. 38. Konstytucji RP). Pozwalały uznawać tzw. śmierć mózgu bez należnego, nowoczesnego, kompleksowego leczenia. To jest wbrew artykułowi 68. konstytucji. Po co to było? Aby pozwalać pobierać zdrowe, funkcjonujące, tętniące narządy do przeszczepów. Do czego doprowadziły? Zmieniły postawy ludzkie, moralne, etyczne wielu specjalistów medycyny do chorych w śpiączce – oznajmił specjalista.

    Kłopoty prof. Jana Talara zaczęły się po napisaniu opinii na temat Mateusza, który według specjalistów klinicznych miał być martwy.

    – Zgłosił się do mnie w nocy ojciec z prośbą o podjęcie ratowania jego syna Mateusza, który leżał w klinice, a więc w ośrodku znaczącym. Dlaczego zgłosił się do mnie ojciec? Nie zgadzał się z tezami specjalistów medycyny, którzy już w pierwszej dobie uznali, że Mateusz nie żyje, a ojciec widział, jak syn oddychał, jak płynęły mu łzy z oczu, gdy słyszał, że nie żyje i jak jeszcze ruszał palcami. Czy można było nie pomóc takiemu rodzicowi? On nie był w stanie słowa powiedzieć. Przestawiłem ojcu Mateusza ustnie to, co można zrobić, żeby jeszcze podjąć działania ratujące jego życie. Nauczyłem ojca neurostymulacji i neuroprotekcyjnych zabiegów, które w większości przypadków, z którymi się spotykałem, przywracały życie. Napisałem opinię, tak jak dyktowało mi serce, sumienie, jak uczyła mnie – i chyba większość – religia. Napisałem na podstawie kilkudziesięcioletniego doświadczenia w wybudzaniu setek chorych ze śpiączki, w tym uznawanych za nieżyjących i w stosunku do których sugerowano, aby dać zgodę na pobranie narządów – mówił rozmówca TV Trwam.

    Pisząc opinię lekarską, tylko tyle mogłem jeszcze zrobić w naglącej sytuacji. W tej opinii zawarłem sugestie odnośnie ewentualnego jeszcze działania, nitki nadziei ratowania życia Mateusza – wskazywał lekarz.

    – Specjaliści medycyny, którzy zajmowali się Mateuszem, mogli skorzystać z moich sugestii, z mojego doświadczenia, wieku, stanowiska lekarza seniora i nauczyciela. A co mnie spotkało? Narodowy rzecznik ochrony zdrowia zapisał: „sporządził na wniosek rodziców pacjenta pisemną opinię lekarską niezgodną z aktualnym stanem wiedzy medycznej”. Jeszcze raz powiem, że aktualny stan wiedzy medycznej w zakresie leczenia chorych w śpiączce powstał w 1968 roku, a moja wiedza medyczna opiera się na doświadczeniu, na piśmiennictwie światowym. Pierwszą książkę napisałem w 2002 roku, drugą w 2013, a następną w 2017 roku – powiedział prof. Jan Talar.

    Pracownicy Harvard Medical School w 2008 roku napisali w artykuł: „Śmierć mózgu nie jest śmiercią, ale jest etycznym wymogiem dawstwa narządów. Śmierć mózgu dobrze nam służyła i stanowi etyczne i prawne uzasadnienie tysięcy darowizn i przeszczepów ratujących życie”.

    – Czy tutaj, w Radiu Maryja, moglibyśmy w ogóle coś takiego powiedzieć: dobrze nam służyła, bo tłumaczy pobieranie narządów? To nie do pomyślenia. Jest jednak jeszcze ciekawszy wątek. Autorzy z Harvardu pisali: „Sprzeciw będący źródłem moralnego dyskomfortu związanego z praktyką dawstwa narządów jest tym, że może być sprzeczny z podstawowym obowiązkiem klinicystów, którym jest opieka nad pacjentami, służenia ich interesom medycznym, a nie wykorzystywanie ich do służenia interesom innych” – podsumował prof. Jan Talar.

    https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-prof-j-talar-dla-lekarza-ktory-raz-uratowal-ludzkie-zycie-uznawane-przez-innych-za-niebedace-juz-zyciem-nie-istnieje-definicja-smierci-mozgu-im-bardziej-sytuacja/

    Źródło: https://niepoprawni.pl/polecanka/przed-sad-lekarski-za-kwestionowanie-smierci-mozgowej
  • Prof. Talar
    Niestety, medycy od transplantacji widzą w nim wroga i chcą ostatecznie zniszczyć, odbierając prawo do leczenia. Przedtem odebrali mu "tylko" klinikę.

    A Sejm, przyklepuje propozycje transplantologów "jak leci". Pisałam:

    https://niepoprawni.pl/blog/rebeliantka/mz-i-sejm-w-rekach-lobbystow-czyli-o-ustalaniu-tzw-smierci-mozgowej

    https://niepoprawni.pl/blog/rebeliantka/czy-dawcy-narzadow-maja-prawo-do-zycia



    Źródło: https://niepoprawni.pl/polecanka/przed-sad-lekarski-za-kwestionowanie-smierci-mozgowej
  • Przed sąd lekarski za kwestionowanie śmierci mózgowej
    Cytuję:

    Przed lekarski sąd został postawiony wybitny naukowiec prof. Jan Talar. Lekarz od lat krytykuje obowiązujące w medycynie zasady dotyczące orzekania o śmierci mózgowej. Na wielu przykładach udowodnił, że można wyleczyć pacjenta, nawet jeśli została u niego orzeczona śmierć mózgu.

    (....)

    – Aktualny stan wiedzy medycznej w zakresie leczenia chorych w śpiączce powstał w 1968 roku. A moja wiedza opiera się na doświadczeniu i piśmiennictwie światowym – wskazuje prof. Jan Talar.

    Chodzi o tzw. raport Harvardzki. To na podstawie dokumentu sprzed 52 lat lekarze orzekają o tzw. śmierci mózgowej. Sformułowano w nim definicję nieodwracalnej śpiączki, która została przyjęta jako nowe kryterium śmierci.

    – Po co była ta definicja śmierci? Żeby ułatwić bez kolizji z prawem pobieranie narządu do przeszczepów – mówi lekarz.

    Otwarcie przyznają to naukowcy z Harvardu, którzy w 2008 roku napisali, że śmierć mózgu nie jest śmiercią, ale jest etycznym wymogiem dawstwa narządów.

    – Lekarz, który raz uratował ludzkie życie uznawane przez innych za niebędące już życiem, który doskonali się z każdym nowym pacjentem – to dla takiego lekarza nie istnieje definicja śmierci mózgu – podkreśla chirurg.

    Bo misją lekarza – jak wskazuje prof. Jan Talar – jest służba ratowania każdego życia.

    Link:
    https://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/prof-jan-talar-s...


    Źródło: https://niepoprawni.pl/polecanka/przed-sad-lekarski-za-kwestionowanie-smierci-mozgowej
  • @kula Lis 69 18:28:19
    A jak ktoś nie nadaje się na przeszczep, można go jeszcze wykorzystać na...ekologiczny kompost. https://www.pch24.pl/prochy-zmarlych-jako-nawoz--upiorne-pomysly-belgijskich-zielonych,57672,i.html
  • @viridiana 15:21:23
    W Szwecji już to wprowadzono.
  • @kula Lis 69 15:39:15
    Z tego wynika, że ludzkie zwyrodnienie uczuciowe nie zna granic. Pamiętam, jaki był opór, gdy miało powstać w Polsce pierwsze krematorium. Teraz mamy już przepisy wymuszające spalanie najbliższych.
  • handel organami
    Już sam fakt, ze aby Cię nie pocięli, to trzeba za życia napisać oświadczenie najlepiej notarialnie - a powinno być odwrotnie - to pokazuje, że transplantologia nie jest uczciwa, tylko na siłe chcą naszych organów i nie zawahają się "nie dość mocno" walczyć o nasze życie aby te organy uzyskać.

    Ps. jak sie napisze oswiadczenie to nawet nie wiadomo, czy jeździc z nim wszędzie przy sobie, czy oddać do adwokata w depozyt, czy co?
  • @viridiana 15:21:23
    heh i znów widać, że często filmy z gatunku s-f mają wiele prawdziwych rzeczy, których mozemy się w przyszłosci spodziewać - w filmie "Wodny świat" z Kewinem Costnerem zmarłych ludzi przerabiali na kompost.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930